Tegoroczna, VI Rekonstrukcja Bitwy pod Mławą mogła na stałe zapisać się w podręcznikach historii. Wszystko to dzięki bardzo ważnym słowom Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Ważka myśl Komorowskiego przeszła jednak w kraju bez większego echa. A szkoda.

Chodzi mi o ten fragment przemówienia Prezydenta RP, w którym Komorowski podkreślał to, że w 1939 roku Polska mogła bronić się lepiej, mogła się do wojny przygotować staranniej – gdybyśmy na czas i w odpowiedni sposób przygotowali ojczyznę, państwo, armię polską do przyszłej wojny.

Okres międzywojnia stał się w polskich podręcznikach historii pewnym mitem o wspaniale rozwijającym się kraju, którego świetlaną przyszłość brutalnie zniszczyli hitlerowcy i sowieci. Prawda o II RP była jednak zupełnie inna. Było to (od 26 roku) państwo quazi-totalitarne, w którym wysokie stanowiska państwowe piastowały miernoty pokroju Walerego Sławka, w którym przeciwnicy polityczni byli usuwani siłą i niejednokrotnie torturowani w politycznych więzieniach, a wojskiem dowodzili generałowie, którzy nie rozumieli współczesnego im świata oraz tego jak wyglądać będzie przyszła wojna. Należy pamiętać, że w okresie II Rzeczypospolitej na  polskie siły zbrojne szła ogromna część państwowego budżetu, a pieniądze te były marnotrawione na budowę samolotów nielotów i czołgów bez silników. Nic dziwnego, skoro system awansów w tamtym kraju oparty był na bezwzględnym posłuszeństwie wodzowi, a jak wiadomo bezwzględne posłuszeństwo jest domeną ludzkich miernot, karierowiczów i ludzi bez kręgosłupa moralnego. II RP nie była niewinnym młodym państwem, które zostało zdradziecko zaatakowane z zachodu i wschodu przez dwa mocarstwa. II RP również była agresorem w stosunku do Litwy i Czechosłowacji. Była państwem skonfliktowanym niemal ze wszystkimi sąsiadami oraz wewnętrznie, chcąc – cytując Walerego Sławka – wyrzucić politycznych przeciwników na śmietnik.

W Polsce mówienie źle o okresie II RP jest politycznie niepoprawne. W Polsce o okresie międzywojnia dzieci i młodzież w szkole uczą się piłsudczykowsko-sanacyjnej papki propagandowej. Dlatego, choć delikatna i mocno zawoalowana krytyka z ust urzędującego naczelnego wodza w takim miejscu, jak pole historycznej bitwy, powinna stać się impulsem do szerszego i bardziej otwartego spojrzenia na Polskę w okresie pomiędzy dwiema wojnami światowymi.

Powinna stać się również impulsem dla nauczycieli nie tylko historii, ale również innych przedmiotów humanistycznych do tego, aby swoich uczniów zacząć uczyć myślenia, wyciągania wniosków i szukania prawdy. Najwyższy czas na zmiany, zwłaszcza tutaj, w powiecie mławskim, gdzie tajemnicą poliszynela jest fakt bardzo niskiego poziomu większości szkół.

Parafrazując inne słowa Prezydenta wypowiedziane w czasie Rekonstrukcji, tylko silna Polska dziś pozwoli nam uniknąć w przyszłości klęsk (niekoniecznie militarnych, bo dziś żyjemy nadzieją, że w Europie uda się uniknąć wojen, ale także gospodarczych i ekonomicznych). A gwarantem silnej Polski w przyszłości jest dbanie o dobre wykształcenie młodzieży, zarówno w naukach ścisłych, jak i humanistycznych, które są podstawą do wyrobienia silnego charakteru i cnót moralnych. Bo państwo bez solidnie wykształconych i uczciwych, obdarzonych  obywatelskimi i ludzkimi cnotami obywateli prędzej czy później upadnie. A nowy “wrzesień 1939” będzie jedynie kwestią czasu.